Strona:Ludwik Gallet - Kapitan Czart. Przygody Cyrana de Bergerac.djvu/76

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


ce jest nieruchome, kiedy każde dziecko widzi wyraźnie, że się ono porusza? I na jakiej zasadzie odważasz się pleść, że ziemia szybko się obraca, kiedy wszyscy czujemy ją pod stopami mocną i niewzruszoną?
Cyrano nie brał bynajmniej do serca ani niegrzecznych słów mędrca, ani jego litościwych wzruszań ramionami i, uśmiechając się, tonem żartobliwym odparł:
— Ech, mości starosto, o co się spierać? Rzecz jest niesłychanie prosta, i będę miał zaszczyt wytłumaczyć ją zaraz w sposób dla wszystkich zrozumiały.
Jan de Lamothe uczynił poruszenie, jakby chciał mówić.
— Niech się pan nie gniewa i niech raczy cierpliwie posłuchać — przerwał mu pośpiesznie Sawinjusz, — Rozpowszechniło się wśród ludzi mniemanie, że słońce tkwi w samym środku naszej sfery, wszystkie bowiem ciała w przyrodzie potrzebują niezbędnie jego światła i ciepła.
— Wstęp niedorzeczny — mruknął starosta.
— Otóż — ciągnął poeta — słońce znajduje się w samem sercu świata, aby karmić go i ożywiać, tak właśnie jak pestka w śliwce, jak jądro w orzechu, jak ząbek w czosnku. Wszechświat jest tą śliwką, tym orzechem i tym czosnkiem, a słońce — nasieniem, dokoła którego wszystko się skupia.
Szyderski śmieszek był odpowiedzią starosty.
— Sądzisz więc pan naprawdę — nacierał Cyrano — że to wielkie ognisko obraca się dokoła naszej ziemi, aby oświetlać ją i ogrzewać?
— Bezwątpienia.
— Doskonale, Takim sposobem musisz też sobie wyobrażać, że komin z ogniem obraca się do koła pieczeni, aby ją upiec.