Strona:Ludwik Gallet - Kapitan Czart. Przygody Cyrana de Bergerac.djvu/460

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Tak — szepnęła cicho a prędko — ta trucizna była przygotowana...dla mnie. Nie wiedział o tem. Ach! spojrzyj pan na hrabiego.
Roland podniósł się na siedzeniu, jakby podrzucony sprężyną.
Szklanka upadła — i potoczyła się po dywanie. Z rozszerzonemi strasznie źrenicami hrabia pozostał przez chwilę w postawie stojącej, potem ozwało mu się w gardle krótkie śmiertelne rzężenie i runął na posadzkę, jak gromem rażony.
Zilla podbiegła i, mijając szybko Gilbertę, spytała:
— Perła?
— Tak! — odrzekła tamta w najwyższem przerażeniu.
— Bracie mój! bracie! — rzekł Manuel, który wraz z innymi świadkami tej sceny, cisnął się do leżącego.
— Hrabia de Lembrat nie słyszy już pana — wyrzekła poważnie Zilla.


XXVIII

Cyrano wpatrywał się długo w trupa, którego twarz, kurczowo wykrzywiona, jeszcze zdawała się szydzić i wygrażać.
— Nie będzie plamy na tarczy herbowej hrabiów de Lembrat — szepnął nareszcie.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Gdy Gilberta, przyszedłszy cokolwiek do siebie po tych wstrząsających wrażeniach, znalazła się w obecności Zilli i Manuela, doznała uczucia jakiejś nie określonej trwogi.
Źródło tej trwogi odgadła cyganka i, ujmując za rękę córkę margrabiego, rzekła poprostu:
— Żegnam panią.