Strona:Lucy Maud Montgomery - Ania z Wyspy.djvu/223

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i wsadzę panią w jaki kąt. Do domu Janiny są tylko dwie mile. Parobek z sąsiedztwa przyjdzie wieczorem po pani kufer. Nazywam się Skinner, Amelja Skinner.
Ania została jako tako usadowiona, uśmiechając się z ubawieniem do siebie podczas tego procesu.
— Wio, czarna kobyło! — zakomenderowała pani Skinner, chwytając cugle w pulchne ręce, — To moja pierwsza jazda z pocztą. Tomasz musiał dzisiaj okopywać buraki, więc poprosił mnie, żebym pojechała. Więc usiadłam, przekąsiłam coś niecoś na stojąco i ruszyłam w drogę. Podoba mi się to. Trochę to coprawda nudne. Przez część drogi siedzę i myślę, a przez resztę siedzę tylko. Wio, czarna kobyło! Muszę wcześnie wrócić do domu. Tomasz czuje się okropnie samotny, gdy mnie niema. Wie pani, jesteśmy dopiero niedawno po ślubie.
— O! — rzekła Ania uprzejmie.
— Akurat miesiąc. Tomasz zalecał się do mnie wcale niedługo. To było rzeczywiście romantyczne.
Ania usiłowała wyobrazić sobie panią Skinner w jakiejś romantycznej sytuacji, ale nie udawało się jej to.
— O! — rzekła znowu.
— Tak, bo widzi pani, jeszcze jeden mężczyzna starał się o mnie. Wio, czarna kobyło! Byłam wdową, a ludzie zrezygnowali już i nie spodziewali się, że wyjdę znowu zamąż. Ale gdy córka moja — jest ona nauczycielką, jak pani — wyjechała do szkoły na Zachód, poczułam się rzeczywiście bardzo samotna i wcale byłam nie od tego, żeby znowu wyjść zamąż. W tym czasie Tomasz zaczął do mnie przychodzić, tak samo jak i ten drugi, który nazywał się William Obadiah Seaman. Długo się nie mogłam zdecydować, którego wziąć, a oni ciągle chodzili i chodzili, a ja się ciągle trapiłam. Widzi pani, W. O. był bogaty,