Strona:Lucy Maud Montgomery - Ania z Wyspy.djvu/140

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gdy się dowie, że napisałam nowelę, żeby reklamować „pierwszorzędny proszek Rollinga“? O, a gdy się to rozniesie w Redmondzie!... Pomyśl tylko, jak będę wyszydzona!
— To się nie stanie, — rzekł Gilbert. — Redmondczycy będą myśleli tak samo, jak ja, że ty, podobnie jak dziewięć dziesiątych z nas niezbyt obarczona bogactwami ziemskiemi, chwyciłaś się tego środka, aby podreperować swoją kasę. Nie widzę w tem nic niskiego lub niegodnego, a tem bardziej nic śmiesznego. Niewątpliwie chętniejby się pisywało arcydzieło literatury, ale chwilowo trzeba opłacać pensjonat i czesne!
Ten zdrowy, rzeczowy pogląd poprawił nieco humor Ani. A przynajmniej uwolnił ją od obawy, że zostanie wyśmiana. Ale głęboka rana dotkniętego ideału pozostała.