Strona:Lucjan Szenwald - Utwory poetyckie.djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nieraz, nieraz oczami do ust twych przykuty,
mierzyłem rytm oddechu na sceniczne pauzy,
które twój akcentował głos; a zwiastun pauzy,
dzwonek, jak ostry łyk mi smakował cykuty.
Kochałem cię, o Starcze, przyprószony prochem,
za to, że tak kochałeś Grecję, którą kocham!
Olbrzymich, dawnych ludzi wywiodłeś z podziemi;
jeżeli byli głusi, ciemni, albo niemi,
dałeś każdemu skrawek własnego języka,
w puste piersi własnego serca kładłeś kawał,
i takcś po kolei serce swe rozdawał,
aż rana ci została, i się nie zamyka...
Aż próżnia ci została: ot pusta komora!
Serce twoje jest w Grecji, a w piersi go nie ma
głowa twoja jest w Grecji: rękami obiema
podparta, jak olbrzymi leży gdzieś monument...

Obok niej bez pomnika strzaskany postument
i przedpotopowego kręgosłup potwora.

Kwadryga, 1930 r.