Strona:Lucjan Szenwald - Utwory poetyckie.djvu/49

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Więc, oplątany stosem srebrnych koszul
sam się pożarłeś!
Teraz w galerii portretów zastygłych,
w lodowej pustce,
krew twoja marznie w krystalicznych igłach
na białej chustce.

Kwadryga, 1929 r.