Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie tom 2.djvu/048

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    wi o wieprzu, gęsi i szczypiorze. Nie wiem czemu ziemniaka nie odważyłeś się nazwać — czyż klasyczność ma szczypiór za poetyczniejszy?“
    Pomysły zawarte w tym liście przeszły, a raczéj są treścią dwóch listów poetycznych pod napisem: Klasycy i Romantycy polscy, w Warszawie 1829 r. Krążyły one na kilka lat piérwéj w wyjątkach i kopiach, zanim je na nalegania Kajetana Koźmiana ogłosił, który pałając dość stronniczą nienawiścią przeciw romantykom, naglił żeby ten cios co prędzéj w nich uderzył. Atoli zawód spotkał nie mały, tak jego jak innych przewódzców obozu. Morawski bowiem zajął tu niepodległe stanowisko krytyka obdarzonego samodzielnym sądem i nie potępiającego z góry utworów romantycznych dla tego, że wyszły od romantyków, ani bezwzględnie chwalącego klasyczne, dla tego że wyszły od klasyków. Co dobre, co sąd wytrzymuje, co oddaje prawdę serca i prawdę natury, co ma charakter narodowy, co porusza, podnosi, uzacnia i oświeca czytelnika, przed tém skłania czoło, nie pytając czy z klasycznego czy z romantycznego wyszło obozu. Nie było to do smaku stronnicznym klasykom: gorżkie prawdy jakie im wyciął w liście zwróconym do nich, sprawiły nie-