Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie.djvu/332

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


przebija w pismach téj epoki — a treścią natchnienia poematów Rękopisu Kroledworskiego, jest kubek w kubek to samo uczucie....
— Masz słuszność — ta idea, jeżeli można nienawiść zwać ideą, znachodzi swój punkt kulminacyjny w Taborytach i w Zyszce.
Na wzmiankę o ślepym wodzu Taborytów, pochwyciłem gruby pęk rękopisów.
— Oto materyały do Zyszki! Przed dwoma laty jadąc przez Pragę poznałem się bliżéj z kilkoma uczonymi, którzy mię namawiali żebym im wyśpiewał Zyszkę — lecz gdym się składał nieznajomością ich kraju, podań, szczegółów — obdarzyli mię tym materyałem.....
— I mnie kiedyś to spotkało — wtrącił z uśmiechem Mickiewicz, ale przyznam ci się, że jednooki bohater przedstawiający się z jednéj tylko strony nienawiści i zemsty, wydał mi się ustępem, nie zaś skończoną całością. W konkluzyi trzebaby dowieść co innego jak się założyło. — Wojny husyckie choć z taką heroiczną prowadzone zaciętością, strawiły naród czeski i odjęły mu wszelką żywotność. W walce téj wyczerpał wszystko i nic mu niezostało do życia; teraz przez gramatykę i archeologią odgrzebuje i język i tradycje.....