Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie.djvu/330

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


odcinał się z wielką przytomnością umysłu, i uciechą publiczności.
— O tak — u nich dowcip zawsze wygra nad najfundamentalniejszémi prawdami!
— Zdaje mi się — rzekłem — że zachodzi pewna analogia między Ahaswerusem Quiueta a Nieboską Komedyą i Irydionem?
— Zapewne — odrzekł po namyśle Mickiewicz — ale tylko w zewnętrznéj szacie — u Krasińskiego nierównie większa żywotność; u Quineta wiele książkowego szumu. Już dziś go zapomnieli Francuzi mający w tych rzeczach węch doskonały.
Potém zwrócił rozmowę do literatur i badań Słowiańskich i rozpytywał o niektóre książki w tym przedmiocie:
Były tam na stole i Starożytności Szafarzyka, i Rękopis Kroledworski i Pieśni Serbskie, i Gundulicz, i Starobyla Składani, którą przypominam sobie że mu ofiarowałem jako, mogącą przydać się do prelekcyi w Collège de France.
Mówił mi że czytał mój przekład Rękopisu Kroledworskiego, chwalił tę pracę — lubo ja niebyłem z niéj kontent postrzegłszy się po niewczasie, żem się dał uwieść niestosownemu podziałowi na wiersze, w czém pobałamucił mię czeski zna-