Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie.djvu/320

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


stron ziemi. Owóż i szlachcic jeden z Litwy wsiadłszy na wózek zaprzężony jednym żmudzkim konikiem, przybył nad Ren — konika i wózek sprzedał — a sam zapisawszy się na dyliżans ruszył na obchód pogrzebny... Tym szlachcicem był Towiański, grający tak przeważną rolę w życiu poety. Zdarzyło się, iż pod ten czas Mickiewiczowi nagle zachorowała żona; nieszczęśliwy mąż musiał ją oddać do domu obłąkanych. W tém — jawi się Towiański i uzdrawia ją cudownym sposobem, nieledwo potęgą słowa....
Przed laty poeta nasz w chwili extazy napisał był te prorocze wiersze, które mu w pamięć przyszły za pierwszem ujrzeniem Towiańskiego, a które poznawszy go bliżéj, całkiem doń zastosował.

Ty pojedziesz w daleką, nieznajomą drogę,
Będziesz w wielkich, bogatych i rozumnych tłumie,
Szukaj męża, co więcéj niżli oni umie;
Poznasz, bo cię powita pierwszy w Imię Boże,
Słuchaj co powie....

Tak tedy znalazł się ten mistrz, którego miał słuchać.. od niego téż brał natchnienie do późniéjszych messyanicznych wykładów, do niego wreszcie zastosował ostatnią prelekcyę pokazując w nim człowieka przeznaczeń.