Strona:Lubiński - Wianek z Górnego Śląska.djvu/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Najmniej mi se podobało;
Ale my se dycki śmiało
Kupą do siebie trzymali,
Toć nam niemce pokój dali. —
Ale to wam, kumie, padam,
Jak na lato stryków Hadam
Zaś se do Wrocławia puści,
To-no z nim se raz zabierzcie.
Mojej rady, to mi wierzcie,
Nigdy nie pożałujecie,
A poznacie se na świecie.





Stara żebraczka.

Moje państwo, o kawałek,
O kawałek proszę chleba!
Jutro złożą mnie do grobu —
Jutro mi już nic nie trzeba.

Niegdyś zwano mnie majętną,
Dom opływał mi w dostatki,
Kiedy jeszcze siedm synów
Pracowało dla swej matki.

Ale wkroczył wróg do kraju,
Poszli wtedy w imię Boga: