Strona:Lubiński - Wianek z Górnego Śląska.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Kwiat blednieje i spieszy
Więdły legnąć trupem.
Tak spłaca swą chytrość
Z lekkiego ducha.

Chcesz swą radość przedłużyć,
Z kwiatów woń dobywaj,
Strzeż się ich nadużyć,
Nigdy ich nie zrywaj;
Naśladuj ogrodnika,
Będziesz miał owoce.





Wschód słońca.

Księżyc i gwiazdy blednieją,
Prędsze, niż strzała, promienie
Słońca po trawie już sieją
Perły i drogie kamienie.

Ledwo zabłysło — skowronek
Już się ku niebu podnosi,
Ledwo zaśpiewał — i dzwonek
Z wieży poranek już głosi.

Święte milczenie w koło
Całą okryło naturę,