Strona:Lubiński - Wianek z Górnego Śląska.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Żegnam was więc pyszne miasta,
Rzeki, pasma gór,
W dali bieli się rodzinna
Wieś i ojca dwor.

Obok dworku stara lipa —
Co ją sadził dziad —
Jeszcze stoi czuły świadek
Mych dziecięcych lat.

Obraz nad wrotami, ławę
Z darni obok znam,
I gołębnik pochylony
Jeszcze jest ten tam.

Zadumany na stodole
Bocian patrzy w dal,
A przed sienią się wyciąga
Wierny stary Zwal.

Prędzej, żywiej na spoczynek,
W grusz i lipy cień,
Wszakże na me przywitanie
Otwiera się sień.
 
Matka, ojciec, brat i siostra,
Wszakże wyszli wraz —