Strona:Lew Tołstoj - Nie mogę milczeć.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ta zajmuje stanowisko względem władzy, względem własności rolnej, głoszonej wiary — od tego, w czem większość będzie upatrywać dobro, w czem zło. Siła wypadków leży nie w materyalnych warunkach życia, lecz w duchowym nastroju narodu. Gdybyście zamęczyli nawet dziesiątą część całego narodu rosyjskiego, stan duchowy pozostałych nie będzie takim jakiego sobie życzycie.
Wszystko to, co robicie teraz z waszemi rewizyami, szpiegostwem, deportacyą, więzieniami, katorgą, szubienicami — wszystko to, nietylko nie doprowadzi narodu do tego stanu, do jakiego sobie życzycie go doprowadzić, lecz przeciwnie, zwiększy rozdrażnienie i zniweczy wszelką możliwość uspokojenia.
«Lecz cóż czynić — mówicie — co czynić? Jak zapobiedz zbrodniom, dokonanym w dobie obecnej?»
Odpowiedź jest nader prosta: przestać czynić to, co teraz czynicie.
Gdyby nikt nie wiedział, co trzeba zrobić dla uspokojenia narodu (wielu wie doskonale czego potrzeba dla uspokojenia narodu rosyjskiego: trzeba znieść własność ziemską jak 50 lat temu trzeba było znieść pańszczyznę) — gdyby nawet nikt nie wiedział, czego potrzeba w chwili obecnej dla uspokojenia narodu, to w każdym bądź razie oczywistą jest rzeczą, iż dla uspokojenia narodu na pewno nie potrzeba czynić tego, co zwiększa tylko jego rozdrażnienie.