Strona:Lew Tołstoj - Nie mogę milczeć.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.



II.

Najstraszniejszem w tem wszystkiem jest to, że wszystkie te nieludzkie gwałty i zabójstwa, prócz tej prostej krzywdy, jaką wyrządzają ofiarom gwałtów i ich rodzinom, fatalnie oddziaływają na cały naród, roznosząc szybko, rozszerzając się jak ogień po suchej słomie, deprawacyę wszystkich warstw narodu rosyjskiego.
I rozszerza się ta deprawacya z niewypowiedzianą szybkością, przedewszystkiem w łonie prostego ludu roboczego, a rozszerza się dla tego, iż wszystkie te przestępstwa, setki razy większe od tych co wykonali zwykli złodzieje i rozbójnicy, a także wszyscy rewolucyoniści razem, mają miejsce pod pozorem czegoś potrzebnego, dobrego, koniecznego, nietylko usprawiedliwianego, ale i podtrzymywanego, nieodłącznemi w pojęciach ludu, od sprawiedliwości, nawet świętości, instytucjami: senatu, synodu, dumy, cerkwi, cara.
Powiedziałem, że ta deprawacya rozszerza się z niezwykłą szybkością.
Tak niedawno jeszcze wśród narodu rosyjskiego nie mogli znaleźć dwóch katów. Tak niedawno, bo w latach osiemdziesiątych był zaledwie jeden kat w całej