Strona:Lew Tołstoj - Djabeł.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


XIII.

Porozmawiawszy z Samochinem powrócił do domu przybity, jakby po dokonanej zbrodni. Po pierwsze, ona zrozumiała go — zrozumiała, że chce ją widzieć na osobności a sama pragnęła tego także. Po drugie — jej towarzyszka — ta Anna Prochorowa — widocznie wie o wszystkiem.
Ale przedewszystkiem czuł, że jest zwyciężonym, że nie ma już własnej woli, że jest jakaś inna siła, obca, która nim włada. Dziś uratował się jeszcze szczęśliwym trafem, ale jutro pojutrze zginie niechybnie.
„Tak, zginie — nie rozumiał tego inaczej: zdradzi swą młodą, kochającą żonę, dla prostej baby ze wsi i to na oczach wszystkich. Czyż to nie była zguba, straszna, haniebna, po której chyba musiał przyjść kres życia? Trzeba było ratować się.
„Mój Boże! Cóż robić, żeby marnie nie zginąć? — mówił sobie w duchu. Czy jest jeszcze ra-