Strona:Lew Tołstoj - Djabeł.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


oto Eugenjusz przyjechawszy wiosną do majątku (ojciec umarł w wielkim poście) i obejrzawszy wszystko, postanowił podać się do dymisji, osiąść z matką na wsi i wziąść się do pracy, aby uratować główny majątek. Z bratem, którego niebardzo kochał, umówił się co do spłaty czterech tysięcy rubli rocznie albo jednorazowo osiemdziesiąt tysięcy, za co tamtem zrzekał się swojej części spadku.
Osiadłszy z matką w wielkim pałacu, wziął się gorąco a ostrożnie do pracy.
Ludzie myślą zwykle, że wszelki konserwatyzm jest przywilejem starości a każdy nowator musi być młodym. Niezawsze to prawda. Konserwatyści najczęstszego typu — to z reguły młodzi ludzie. Młodzi, którzy pragną żyć, ale którzy nie myślą i nie mają czasu myśleć o tem, jak trzeba żyć i dlatego wzorują się na dawnym trypie życia.
Tak było i z Eugenjuszem. Gdy osiadł na wsi, marzył o wskrzeszeniu nie tego sposobu życia, który tu panował za czasów ojca — bo ten był złym gospodarzem — ale za czasów dziada. Starał się też wszędzie, w domu, w ogrodzie, w gospodarstwie wskrzesić zwyczaje dziadowskie rozumie się, ze zmianami, właściwemi duchowi czasu, gospodarka miała iść na szeroką skalę, dawać zadowolenie wszystkim dokoła i dobrobyt; ażeby zaś życie tak urządzić, pracy było aż nadto. Potrzeba było zaspokajać wierzycieli i banki, sprzedawać zie-