Strona:Leo Belmont - List do uroczej wdówki.djvu/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   25   —

pięknu być siłą nieodpartą. Ale naprzeciw tej uwadze psychologa występuje inna, która wyrwała się z pod piorą pisarza, znającego duszę ludzką, Bornego: „Jeżeli kochasz kobietę, która tylko jest piękną, miłość twoja przeminie prędko; granica zaspokojonej ciekawości będzie granicą czułości. Lecz gdy z pięknem łączy się rozum, ograniczone zewnętrzne powaby wzrosną, rozwiną się, ożywią; rozum dla piękna tem jest, czem rosa dla kwiatu. Lecz gdy przy pięknie i inteligencyi znajdą się kaprysy, dziwactwa, duma, zazdrość, rozdrażnienie — rzuć sprawy, zapomnij o obowiązkach: kochać będziesz przez całe życie. Jedna kobieta, która łączy w sobie piękność, rozum i kapryśność wartą jest trzech kobiet“. O Pani! Börne ma słuszność — nie Labruyère. Teraz przypominam sobie, że wonczas na jeziorze w łódce trzy kobiety siedziały naprzeciw mnie, choć tylko jedną parę oczu widziałem!



Zmierzch zapada... Piszę od rana... Jeżeli dłużej pisać będę, to chyba pleców nigdy nie zdołam rozprostować... Więc kończę... Spieszę posłać list do Lucerny. Może Sz. Pani uzna, żem zdał dostatecznie egzamin.
Chociaż wiem sam, że wielu rzeczy nie dotknąłem nawet. Lecz Pani — temat mój szeroki jest jak świat. Jeżeli koniecznie zażądasz, abym dalej pisał, jeżeli ten mój list nie wyleczył cię z miłości do aforyzmów, napiszę drugi i trzeci w tym rodzaju. Materyału mi nie brak. Przedemną leżą stosy książek z zakreślonemi czerwonym ołówkiem ustępami, leżą fury notatek i wycinków. Nie wyłożyłem w tym liście nawet setnej części przygotowanego materyału.
Uczynisz mi pani zarzut, żem o miłości nic prawie nie napisał. Nie odważyłem się wejść na próg nieskończoności! Pani Staël sądzi, że człowiek, który pisałby