Strona:Leo Belmont - Kukuryku czy kikeriki.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   39   —

w dole tłumy przed nieszczęściami, które zgotuje im odstępstwo od nauki „Kri-kri“ i brak jedności w narodzie.
Tego rodzaju wspaniała wieszczba koguta „Kureli“ stanowi właśnie ostatnie stronice kupionego przezemnie za 300 złotych manuskryptu.
Przytaczam ją w całości.
Tak mówił Kureli: „A teraz o to kłócicie się i spieracie bez końca, a zasmakowawszy w sporach, gotowiście utrzymywać każdą godziwą lub niegodziwą, rzecz, byle wykazać talent dyjalektyki, ale sercem nie czując, czego bronicie!
„I tak zapomnicie czystej mowy rodzinnej i mieć nie będziecie narodowego hymnu, ale pypeć spadnie wam na języki i popsuje je, a pokolenia przyszłe będą piać bez zastanowienia: „Kukuryku“, lub „Kikiryki“, albo zmięszane i zgoła nieartykułowane dźwięki.
„I nie rozróżni nikt w onych dźwiękach starej i głębokiej myśli, poważnej hymnu tendencyi, ale male dzieci ludzkie będą przedrzeźniać pianie najstarszych kogutów, jako się im podobać będzie.
„Bo rozproszeni i słabi brakiem jedności, pójdziecie wszyscy w niewolę u ludzi i rozsypani będziecie, jak proch na wietrze i rozwiezieni na okrętach w kraje zamorskie.
„I chadzać będziecie dniem na wązkich i źle woniejących podwórkach, a nocą zamykać was będą w ciasnych kurnikach, gdzie na podłej słomie śnić będziecie o pachnących trawach ałwag-alwangu, o o dalekich palmowych drzewach i liściach lotosu.
„Wolność wasza przepadnie, a będziecie na usługach człowieka.