Strona:Leo Belmont - Kukuryku czy kikeriki.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   19   —

chej trawy można budować stylowe i zarazem trwałe gniazda.“
„Nauczył wystrzegać się wszelkich „koteryi“, t. j. zgromadzenia dzikich kotów, tygrysów i t. p., stworzywszy kilka doskonałych systematów ucieczki.“
„Zalecił dla zdrowia obu płci składanie jaj tylko przez dwa miesiące w roku, w czerwcu i w lipcu, po 8 do 12 sztuk“.
„Żądał czystości obyczajów, ustaliwszy cyfrę małżonek na każdego dojrzałego koguta, o ile można, nie niżej, a stanowczo nie wyżej 14-tu sztuk, przez co osiągniętą została harmonja między ilością żon i normalną liczbą piór koguciego ogona, i równocześnie z obyczajnością zabezpieczoną została płodność gwoli ciągłego podtrzymywania rasy“.
„Przyrzekł cnotliwym kogutom, nie jedzącym nieczystych robaczków i wogóle ściśle zachowującym powyższe przepisy, błogosławiony żywot na gwiazdach konstelacyi „Kuryjon“, w towarzystwie najpiękniejszych kokoszek nazwanych „Walkuryjami“.
Przedewszystkiem zaś nauczył moralności, potępiwszy wszelkie zażarte spory, kogucenie się, walki kogutów, postawiwszy jako naczelną etyczną zasadę: „Nie zadziobuj na śmierć brata swego.“
Nie pozwalał także wyśmiewać się z ułomności kurzych, mówiąc, że i „ślepej kurze trafia się ziarno“, oraz uczył pogardy dla wszelkiego blichtru, mawiając, że lepszem jest najmniejsze ziarno od największego djamentu“.

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Tak potężny „Kri-kri“ wziął Kurów w „kuratelę“ swoją i przez lat pięć, aż do zgonu, był wodzem i ojcem swojego