Strona:Leśny karzełek.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   23   —

rzeł powiedziała, że być może zwie się Konradem, Hermanem lub Fryderykiem.
— O, nie, — odpowiedział karzełek — przyjdę jutro... I znikł szybko z przed oczu królowej.
Na drugi dzień wyszukała królowa imiona trzech ewangelistów z Biblji: Marka, Łukasza i Mateusza, ale i te nie były jego imieniem. Zrozpaczona rozesłała rycerzy po świecie, aby wynaleźli jakie imiona, sama zaś zalewała się gorzkiemi łzami, myśląc o tem, że synka swego oddać będzie musiała.
Naraz zjawia się przed nią jeden z wysłanych rycerzy i opowiada, że jadąc lasem spostrzegł chatkę bardzo maleńką, przed nią ognisko, koło którego skakał na jednej nodze brzydki mały człowieczek, śpiewając: — Pal się ogniu czerwono, jutro zwiększy się grono, wezmę synka małego, świeżo narodzonego,