Strona:Leśny karzełek.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   22   —

stanął przed królową karzełek i wyciągając ręce po dziecko, oddać je sobie kazał.
Królowa zapłakała rzewnie i oddać mu nie chciała dziecięcia. Ofiarowywała mu wszystko, co było w jej posiadaniu, perły, brylanty i złoto, ale karzeł był niewzruszony.
Co mi po klejnotach! — mówił — mam je w ziemi, co po złocie? mam go w niciach, które przędę, chcę mieć twego syna, aby go dla siebie wychować... Oddaj mi go, boś obiecała!..
Ale królowa tak rozpaczała i całą siłą przytulała dziecię do piersi, że wzruszyło to nawet złośliwego karzełka. Dał jej trzy dni do namysłu. Jeśli zgadnie jakie ma imię, czego dotąd nikt zrobić nie był w stanie, będzie miała swego synka przy sobie, jeśli nie, oddać go musi.
Nieszczęśliwa matka całą noc myślała nad tem, wreszcie, gdy zjawił się ka-