Strona:Leśny karzełek.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   20   —

Gdy nadszedł wieczór, zjawił się znowu i zaprowadził ją do jeszcze większej komnaty i z większą niż dotychczas ilością słomy.
Przyszedł wkrótce karzełek, ale biedne dziewczę nie miało mu już nic do dania i oczekiwało na to, że karzełek odejdzie rozgniewany i pomódz jej nie zechce w nieszczęściu.
Ale karzeł wynalazł sposób, aby rzecz tę załatwić.
— Przyrzeknij mi, że gdy zostaniesz królową w tym zamku, oddasz mi swe najpierwsze dziecię...
Dziewczyna zaczęła się śmiać głośno, mówiąc, że nie stanie się to nigdy, aby ona, prosta dziewczyna z ludzi, miała być panią tego zamku i żoną króla.
Ale karzeł był niewzruszony. Kazał jej przysiądz, a jeśliby nie chciała, groził jej odejściem stąd bez dania pomocy.