Strona:Leśny karzełek.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   15   —

głupstwa... A toż ja ci to zaraz uprzędę, ale co mi dasz za tę przysługę? Darmo robić nie myślę!..
— Mam tylko pierścionek i paciorki, weź paciorki, pierścionek jest dla mnie pamiątkowy, zatrzymać go dla siebie pragnę.
— Zgoda! — odparł karzełek — ustąp mi teraz miejsca, chcę usiąść i zabrać się do roboty...
Dziewczyna siadła w kątku, a karzeł złapał snop słomy, obracał kołem kołowrotka, obracał, aż upadł na ziemię zwój złocisty przędzy... Ze szczerego złota nici uścielały podłogę, gdy naraz dziewczyna wypytywać zaczęła karzełka w jaki sposób takie cuda wyrabia.
— Zajmij się czem innem, nie badaniem mnie, jak robię — odrzekł surowym głosem człowieczek. — Ponieważ niema tu nic dla ciebie do roboty, połóż się spać! Masz tu tyle słomy, że wygodne