Strona:Lafcadio Hearn - Opowieści niesamowite i upiorne.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

prosił go tym razem uprzejmie. Gdy przestąpił próg, pustelnik pokłonił się przed nim pokornie, wołając: — „Och, jakże się wstydzę! jakże się sromam!”
„Nie macie się czego wstydzić, żeście mi wczoraj odmówili noclegu, — rzekł doń Muso. — Wskazaliście mi drogę do wsi, gdzie przyjęto mnie bardzo gościnnie, — więc dziękuję wam za to”.
„Nie mogę udzielać nikomu noclegu, — odparł pustelnik, — więc nie tego się wstydzę. Sromam się, żeś mnie, panie, widział w mej postaci właściwej, — gdyż ja to byłem tym upiorem,