Strona:Lafcadio Hearn - Czerwony ślub i inne opowiadania.djvu/89

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A teraz pozostaje nam tylko powiedzieć, co stało się z głową.

Jakoś w dwa dni po opuszczeniu Süwy, Kwairija napadł rabuś, który go zatrzymał w samotnem miejscu i kazał mu się rozebrać. Kwairijo natychmiast zdjął swoją koromę i ofiarował ją bandycie, który dopiero wówczas zobaczył co wisiało u rękawa. Zbójca, mimo swej odwagi, wzdrygnął się, rzucił szaty na ziemię i odskoczył wtył. A potem wykrzyknął:
— E, słuchajcie no, a cóż to z was znowu za kapłan? Do djabła, wyście znacznie gorszy człowiek niż ja! Nie przeczę, że zdarzyło ml się tu i owdzie kogoś zamordować, ale nigdy nie spacerowałem z czyjąś głową, przyczepioną do rękawa… Słuchajcie, jegomość, zdaje mi się, że jesteśmy obaj tego samego fachu I muszę wam powiedzieć, że was podziwiam… Ale wiecie co? Ta głowa mi się przyda: będę mógł nią straszyć ludzi. Sprzedacie ml ją? Za swoją koromę możecie wziąć mój kaftan, a ja dam wam pięć złotych dukatów za głowę.
Kwairijo odpowiedział:
— Możecie mieć głowę i suknię, jeżeli wam na tem zależy. Ale muszę wam powiedzieć, że to nie jest głowa ludzka, lecz głowa upiora. Wobec tego, jeśli, kupiwszy ją, będziecie mieli z tego powodu nieprzyjemności, bądźcie łaskawi zapamiętać, że was nie oszukiwałem.
— Co za byczy kapłan! — zawołał bandyta — morduje ludzi, a potem jeszcze dowcipkuje. Ale je mówię poważnie: tu mój kaftan, tu pieniądze—dawajcie łeb! Poco tu żarty!
— A więc weźcie tę rzecz! — odpowiedział Kwairijo — ja nie żartowałem. Jedyny dowcip, jeżeli tu może być mowa o dowcipie, jest, że wy zgłupieli-