Strona:Lafcadio Hearn - Czerwony ślub i inne opowiadania.djvu/53

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


była mu bardzo wdzięczna, ale — pozostała gejszą. Zbyt wiele miała taktu, aby dawać kosze w sposób, który wywoływałby nienawiść i sama przeważnie potrafiła wyleczyć nieszczęśliwego kochanka z rozpaczy. Zdarzały się oczywiście wypadki wyjątkowe. Pewien starzec, przyszedłszy do przekonania, że, wobec niemożliwości zdobycia Kimiko, życie nie ma dla niego wartości, zaprosił ją pewnego wieczoru na ucztę i poczęstował winem[1]. Ale Kimika, umiejąca czytać w twarzach ludzkich, ukradkiem podstawiła Kimice herbatę. która ma ten sam kolor, i w ten sposób instynktownie ocaliła dziewczęciu cenne życie — bo, w dziesięć minut później, dusza oszalałego z miłości gospodarza samotnie powędrowała do Meido, z pewnością srodze rozczarowana. Od tego dnia Kimika czuwała nad Kimiko, jak ryś czuwa nad swemi kociętami.

A to kocię stało się manją wykwintnych sfer, obłędem, szaleństwem — niedoścignionym ideałem i największą sensacją swego czasu. Pewien cudzoziemski książę czule wspomina jej imię, przysłał jej w darze brylanty, których nigdy nie nosiła. Od wszystkich, którzy mogli sobie pozwolić na zbytek przypodobania się jej, otrzymywała mnóstwo prezentów, a cieszyć się jej względami, choćby tylko przez jeden dzień, było szczytem marzeń „złotej młodzieży“. Nikomu jednak nie pozwalała ani nawet pomyśleć, że go wyróżnia i stale odrzucała wszystkie propozycje trwalszego związku. Na protestujące pytania odpowiadała, że sama najlepiej zna swoje miejsce. Nawet przyzwoite kobiety nie wyrażały się o niej źle — ponieważ nazwisko jej nigdy nie było połączone

  1. Autor ma na myśli sake, grzane wino ryżowe, które ma barwę blado-żółtą, zbliżoną do koloru, pijanej w Japonji, tak zwanej „herbaty zielonej“. — Przyp. tłum.