Strona:Lafcadio Hearn - Czerwony ślub i inne opowiadania.djvu/184

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Stokojo, siedzącego na tronie w wysokiej, urzędowej, czarnej czapce i w szatach z żółtego jedwabiu. Przed tronem, po lewicy i prawicy, siedziało, stosownie do rangi, całe mnóstwo dostojników, nieruchomych a wspaniałych, jak posągi w świątyni. Zaś Akinosuke, krocząc pomiędzy nimi, złożył królowi, należny mu, trzykrotny pokłon. Król powitał go łaskawemi słowy, poczem rzekł:
— Powiadomiono już was o przyczynie wezwania was przed nasze oblicze. Postanowiliśmy, iż macie pozostać adoptowanym małżonkiem naszej jedynej córki — zaś ceremonja odbędzie się natychmiast.
Kiedy król skończył mówić, dały się słyszeć dźwięki wesołej muzyki, w takt której długi orszak pięknych dam dworu wypłynął z poza zasłony, aby poprowadzić Akinosuke do sali, w której go oczekiwała oblubienica.
Mimo, że sala była olbrzymia, z trudnością mogła pomieścić tłum gości, którzy mieli być świadkami zaślubin. Kiedy Akinosuke ukląkł na przygotowanej dla siebie poduszce naprzeciw królewny, wszyscy złożyli mu pokłon. Królewna wyglądała jak niebianka, a szaty jej były piękne, jak niebo w czasie lata. Ślub odbył się wśród wesołej wrzawy. Po dopełnieniu obrzędów, odprowadzono młodą parę do komnat, przygotowanych w osobnej części pałacu; a tam przyjmowali życzenia mnóstwa dostojnych osobistości oraz prezenty ślubne bez liku.
W kilka dni później, wezwano Akinosuke znowu do sali tronowej. Przyjęto go tu jeszcze łaskawiej niż przedtem, a król w ten sposób odezwał się do niego:
— W południowo zachodniej stronie naszego państwa znajduje się wyspa Raiszu. Mianowaliśmy was wielkorządcą tej wyspy. Lud tamtejszy jest wierny i posłuszny, ale prawa jego nie są należycie ujedno-