Strona:Lafcadio Hearn - Czerwony ślub i inne opowiadania.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w domu i jak za mnie odmawiano modlitwę. Przypominam sobie także, jak przed ołtarzem domowym postawiono w ofierze kubek z gorącym słodzonym ryżem — wdychałem jego zapach. Potem przypominam już sobie tylko, że ten stary pan różnemi drogami przyprowadził mnie tutaj. Pamiętam jakeśmy szli gościńcem do wsi. Potem przyszliśmy tu, on pokazał mi dom i powiedział. — Teraz musisz się tu znowu narodzić, bo trzy lata od twojej śmierci już minęły. Osoba, która zostanie twą babką, jest bardzo dobra — nie będzie ci w tym domu źle. A potem stary pan poszedł sobie. Ja stałem przez chwilę pod śliwą przed tym domem, a potem wszedłem i usłyszałem, jak ktoś mówił, że ojciec teraz tak mało zarabia, że matka musi iść do Gedo szukać służby. — Nie zostanę w tym domu! — i trzy dni przesiedziałem za kominem w kuchni. Dopiero potem wszedłem do szanownego łona matki[1]. O ile sobie przypominam narodziny moje były bezbolesne. Babcia może to wszystko powtórzyć ojcu i matce, ale, proszę, nikomu więcej.
Babka powtórzyła Gendzo i jego żonie, co jej Kacugoro opowiedział, a gdy się chłopak ośmielił zaczął częściej rozmawiać z rodzicami na temat swych powtórnych narodzin, przyczem mawiał często: — Chciałbym pójść do Hodokubo. Proszę, pozwólcie mi odwiedzić grób Kijubei-Sana!

Gendzo myślał, że Kacugoro, to dziwne dziecko, umarł prawdopodobnie już dawno temu i że należa-

  1. Tu omijam kilka zdań oryginału, zbyt trywjalnych dla czytelnika europejskiego, ale ciekawych. Treścią ich jest, że nawet znajdując się w łonie matki, zachowywał się z całym szacunkiem i zgodnie z prawami miłości synowskiej.