Strona:Kupiec i Geniusz.djvu/22

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   20   —

— Nie można pozwalać na zbrodnię i bezkarnie na nią patrzeć... Za wszystko złe, co ci uczynili, zamieniłam ich w te czarne psy...
Pozostaną nimi przez lat 10, poczem zamienią się w ludzi. Odchodzę od ciebie, gdzie masz mnie szukać i w jaki sposób, to ci opowiem.
Dziś właśnie mija lat dziesięć od zamienienia mych braci w zwierzęta, wybrałem się więc w drogę, aby odszukać mą żonę i prosić o zdjęcie z nich czarów...
Idąc pustynią spostrzegłem tego oto nieszczęśliwego kupca i usłyszawszy jego przygody, postanowiłem czekać, aby ciebie o, Genjuszu, zobaczyć...
Błagam cię o zlitowanie się nad nim i darowanie mu kary... Wszak opowieść moja była bardzo interesująca?...
Genjusz namyślał się długo, wreszcie rzekł: