wiamywiamy rondel od ognia i czekamy aż ochłodnie, — wtedy sos wyrzucamy precz. Sos zaś do sielaw sporządzamy z octu, wielu bardzo pokrajanych cebul, paru łyżek najlepszej oliwy do sałaty i pieprzu, soli i drobno siekanej pietruszki stosownie do potrzeby. Sosu tego musi być tyle by zupełnie sielawy pokrywał. Nie należy polewać nim ryb zaraz przed podaniem, a dość długo przedtem, by dobrze sosem przesiąkły.
Oliwę, — o ile nie jest najwyższego gatunku, — trzeba przedtem rozgrzać na ogniu, następnie odstawić i dolać do niej trochę zimnej wody. Można również wrzucić w nią kawałek chleba, który również oswobadza oliwę od przykrego smaku. Same ryby oskrobujemy z łuski, oczyszczamy, obmywamy, krajemy na kawałki i solimy. W soli muszą leżeć przez 2 godziny, następnie wycieramy je do sucha, maczamy w rozpuszczonem jajku, później w mące i smażymy w oliwie do żółto brązowego koloru. Świeże śledzie można przyrządzać tym samym sposobem.
Jak najłatwiej oskrobać z łuski i oczyścić okonie, powiedzianem już było we wstępie. A teraz gotujemy go zupełnie tak samo, jak szczupaka w maśle (№ 460) tylko sos trzeba częściej zaprawiać stosownie do potrzeby octem lub wodą. Ponieważ okuń jest miększą rybą niż szczupak, nie należy gotować go tak długo.
Wybieramy tylko okunie średniej wielkości, które oskrobujemy z łuski i oczyszczamy, przyczem kiszki wyciągamy przez skrzela. Dalej postępujemy zupełnie jak przy smażonych szczupakach (№ 463). Przed smażeniem trzeba je lekko zgiąć z obu stron w półokrągłą formę.