plasterek chleba bez skórki. Podczas gotowania starannie zbieramy szumowiny i kosztujemy sos, — gdy jest zbyt mgły dodajemy trochę soli. A teraz dolewamy do sosu syropu lub dosypujemy mączki[1], a oprócz tego utartego piernika, by sos był dość zawiesistym. Gdy to wszystko dobrze ze sobą przegotujemy, wtedy ryby są gotowe. Można im nadać smak delikatniejszy, dodając czerwonego wina, albo też gotując karpie wprost w czerwonem winie z plasterkami cytryny i większą ilością mączki. Gdy ryba nie jest dość tłustą, nie zawadzi podczas gotowania dodać trochę masła. Karpie te smakują wyśmienicie i z chrzanem, — nie należy jednak solić ich w przeddzień.
Oczyszczamy karpie podług № 454, krajemy je w kawałki i posypujemy łyżeczką od herbaty mączki[1]. Następnie zostawiamy wszystko przez godzinę w spokoju, by dobrze cukrem przesiąkło. Następnie solimy ryby i znów dodajemy im przejść solą. Tymczasem w rondelku dusimy na żółto posiekaną cebulę, dodajemy do niej ryby i tyle wody, by ją zupełnie przykrywała. Gdy ryby są już na miękko ugotowane, wlewamy do rondla filiżankę kwaśnej śmietany, w której rozrobiliśmy 1 łyżeczkę od herbaty mąki i wszystko należycie razem przegotowujemy. Tym samym sposobem przyrządzamy karasie.
Szczupaki muszą być zawsze oskrobane z łuski, dobrze obmyte ze szlamu z wodą, następnie oczyszczone z wnętrzności, rozpłatane (o ile tylko ryba nie jest zbyt małą), jeszcze raz z zewnątrz i z wewnątrz dobrze obmyte, pokrajane w kawałki i mocno posolone. Kiszki i żółć wyrzucamy, a resztę wnętrzności kładziemy do wody. O ile ryby te stoją przez noc w soli, kawałki ich nie marszczą się przy gotowaniu, — wtedy jednak należy szczupaki jeszcze raz przed przystawieniem do ognia dobrze przemyć. A teraz do rondelka kładziemy pokrajaną i dobrze oczyszczoną włoszczyznę, marchewkę w cienkich plasterkach, obrane i pokrajane w talarki cebule —