Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wtedy mnich chory złapał się za czub
i sobą jakby suknią trzasnął w pień.
Aliści Starzec ani spojrzał weń.

Wtedy mnich chory chwycił siebie w ręce,
jak się oburącz bierze kata miecz,
i ciął i ciął i ściany ranił w męce
i wbił się wreszcie w ziemię jakby rzecz.
Aliści Starzec wciąż spozierał wprzecz.

Wtedy mnich suknię zdarł z siebie jak korę
i na kolanach podał ją Starcowi.

I patrz: On przyszedł. Wziął jak dziecko chore
i rzekł łagodnie: Wiesz-li, kto ja jestem?
Wiedział. Starcowi w tej pokory porę
pod brodą legł jak skrzypce miękkim gestem.