Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


chociaż o klasztor falą bije,
ubrany w blask i blichtr po szyję,
i grzech i śmiech jednako sieje.
Tyś jest: dlatego tamten zbladł.

Jeszcze gra świateł na tym świecie,
opływa obojętny rok;
lecz Tobie, zmierzchom i poecie
już po przez płynne te zamiecie
jest objawiony rzeczy mrok.