Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/088

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Czy głos się inny tam wynurza?
Czy burza jest? Jam też jest burza,
a lasy me witają Cię.

Czy pieśń tam chora, mała stoi,
co mnie wysłuchać Tobie wzbrania?
I jam jest pieśnią, słuchaj mojej,
co jest samotna, niesłyszana.

Jam wciąż ten sam jest, który w głodzie
pytał Cię czasem, ktoś Ty był.
Po każdym słońca ja zachodzie
jestem poranion i bez sił,
blady, zwolniony zewsząd, chory
i odepchnięty z wszystkich rzesz,
a wszystkie rzeczy są klasztory,
w których więziony byłem też.
I Ciebie wówczas mi potrzeba,
słodki Sąsiedzie każdej biedy,
mych bólów cichy Druhu, wtedy
trzeba mi Ciebie tak jak chleba.
Może Ty wcale nie wiesz, jaką
jest noc, gdy człowiek spać nie może:
dziecko, dziewica, starzec w łożu
niesprawiedliwi są jednako.