Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/074

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ty mroczniejące Podłoże, cierpliwie znosiłeś mury.
I może jeszcze godzinę miast obraz ścierpisz ponury
i dwie dasz jeszcze godziny kościołom i gmachom klasztornym,
pięć jeszcze godzin trudu zbawionym i odpornym
i siedem godzin jeszcze otrzyma chłop poniektóry:—

Nim znowu będziesz: Puszcza, Wicher, Wir i Wody wielkie
w godzinę lęków straszliwej nawały —
i zawołasz na rzeczy wszelkie,
by Ci niedokończony obraz Twój oddały.

Daj mi jeszcze małą chwilę: jak nikt, tak umiłuję rzeczy,
póki ich Tobie nie ugodnię, nie umilę.
Na siedem tylko dni daj je mojej pieczy,
siedem stron, których jeszcze żadne pismo nie kaleczy,
siedem stron samotności, tylko tyle.

Komu Ty księgę dasz, co te stronice chroni,
ten już zostanie zgięty tam.
Chyba, że go trzymasz w dłoni,
by pisać sam.