Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/039

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ta gałąź Drzewa Boga, która Italję ocienia,
już zakwitnęła wspaniale.
A chciałaby może
spłomienić się w nowych płodów zorze,
lecz się zmęczyła pośrodku kwitnienia,
owoców już nie wyda wcale.

Tam jeno wiosna kwitła purpurowo,
tylko Syn Boży — Słowo
spełniło się.
Zwróciło się
wszystko do promienistej Dzieciny
i niosło Jej dary dojrzałe
i wszyscy jak Cherubiny
śpiewali Jej chwałę.

A Chłopię małe
pachniało jako róża róż.
Rzesze bezdomne, zgłodniałe
kręgiem połączył ten stróż.
Szło w płaszczach i przemianach całe
przez głośniejące głosy czasu.