Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/038

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


To były czasy Michała Anioła,
o których w obcych księgach wyczytałem.
Oto był mąż z olbrzymów czoła,
który nad jedną miarą — zgoła
zapomniał o bezmiarze całym.

Mąż, który wraca zawsze, kiedy czas
całą swą wartość skupia jeszcze raz,
zanim przeminie. Wówczas jeden jeszcze
cały ów ciężar dźwignie i w złowieszcze
głębie swej piersi zatapia szalony.
Ci przed nim mieli rozkosze i zgony;
on życia jeno czuje masę całą
i jak się wszystko w rękach mu zebrało,
a tylko Bóg nad wolą mu panuje:
więc nienawiścią szczytną Go miłuje
za to, że jest niedosiężony.