Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/032

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Głos braciszka młodego.
Sypię się i sypię w pyle,
jak piasek, co leci przez dłonie.
Mam nagle różnych zmysłów tyle,
a każdy inaczej chłonie.
Czuję, jak na stu miejscach wzbieram,
jak ból się wwierca.
Ale najbardziej pośrodku serca.

O, chciałbym umrzeć. Zostaw mnie w noc.
Myślę, że znajdę siły
na takiej tęsknoty moc,
że lęk mi rozsadzi żyły.