Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/028

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Życie me nie jest tą stromą godziną,
w której tak śpiesznie mój rozpęd oddycha.
Ja jestem drzewo przed moją głębiną,
z mych pieśni jam jest pieśń jedna, pieśń cicha,
ta, której dźwięki najpierwej przeminą.

Ja jestem spokój, co wśród tonów czyha,
godzących z wielkim trudem swoje fale:
bo ton „śmierć“ chce podwyższyć się, gdy gra —

Lecz oba w ciemnym interwale
godzą się drżąco.
I pieśń w pięknie trwa.