Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/015

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Żyję, gdy zamknął się stulecia krąg.
Wielkiej stronicy wiatr czuję tajemnie,
spisanej przez Boga, ciebie i przezemnie,
którą odwraca dwoje obcych rąk.

Nowej stronicy blaski zaświeciły,
na której wszystko stać się może jeszcze.

Ciche potęgi mierzą swoje siły
i wzajem na się patrzą, wieszcze.