Strona:Krystyna Miłobędzka - Dom, pokarmy.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


NA DWU I NA CZTERECH ŁAPACH

po co ta przytulność którą widać przez palce

mało wzięłam a przecież i temu nie wybrzęczę nie dojrzę nie dosłucham, ledwo się o mnie otarło i już już własne, kwili dawnym wilkiem, całym matecznikiem odbrzęknie

zawsze nie moje, moje co? zawsze to moje, nie moje co? tak zdaje się na człowieka