Strona:Krystyna Miłobędzka - Dom, pokarmy.djvu/17

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


POMÓWIMY SOBIE O BYLECZYM
Wydobycie głowy z worka, trud tego szamotania, przerwy jakby się nie powiodło umarło. Ruchy konwulsyjne i odpoczywanie w dziwacznych pozach. Wciąganie ręki czy głowy już wydobytej, nowe skoki wewnątrz worka. „Urodzona” ręka chwyta powietrze, potem leżącego obok — „nagie“ w gnieździe, zwinięte „w jajo”. Prostowanie ramion, próby lotu kończące się upadkiem i powrotem do gniazda — relacja z tego. Dmuchanie w pióro rzucone w powietrze. Pióro spada. Brak tchu, łapanie pióra, żeby za nim wzlecieć — relacja z tego. Oglądanie olbrzymich piór i kolorowych wstążek, próba ze wstążką — nawijanie, szukanie jej początku (końca), ciągnięcie (upadek). Ptak chce wzlecieć, człowiek go ogranicza. Łączenie piór i wstążek, przywiązywanie piór wstążkami do rąk do głów — relacja z tego. Wiązanie się wstążką jak na wspinaczce