Strona:Krawczyk królem.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   6   —

zwykłej wielkości olbrzyma, który siedząc na trawie, przyjaźnie mu się przyglądał.
Odważny krawiec podszedł do niego i przemówił: — Dzień dobry, przyjacielu, masz tu piękny widok przed sobą... Co do mnie, zamiast siedzieć bezczynnie, wolę szukać przygód po świecie... Chodź ze mną, przyjacielu!
Olbrzym spojrzał z pogardą na młodego człowieka i zawołał ze złością:
— Jak śmiesz mówić coś podobnego? pyszałku! nędzne stworzenie!
— Wstrzymaj potok słów nierozsądnych! zawołał krawiec. — Spójrz wpierw na ten napis na moim pasie... powie ci on wyraźnie, z jakiego rodzaju człowiekiem masz tu do czynienia!..
Olbrzym wyczytał: “Siedmiu za jednem uderzeniem“, i myśląc, że tu idzie o ludzi przez krawca zabitych, nabrał do niego szacunku i zaproponował mu zakład.