Strona:Krawczyk królem.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   5   —

średniowiecznych czasów!.. Siedmiu za jednem uderzeniem!
Nie, stanowczo nie będę już krawcem! Nie jestem takim sobkiem, aby korzystać samemu ze swej bohaterskiej odwagi i siły... Wszyscy wiedzieć muszą, kogo w swym kraju posiadają!
To mówiąc, wyciął krawiec z sukna pas szeroki, na którym wypisał zdanie: „Siedmiu od jednego uderzenia“. Poczem włożył go na siebie, a zabrawszy kawałek sera do jednej kieszeni, a młodego wróbla do drugiej, puścił się w drogę.
Idąc ulicami, myślał jak go wszędzie podziwiać będą i z tego powodu biło mu serce gwałtownie i drżały nerwy, jak nie przymierzając, ogonek barani...
Droga, prowadząca do miasta, ciągnęła się wzdłuż olbrzymich skał i gór wysokich. Gdy dosiągnął wierzchołka jednej z gór, znalazł się niespodzianie wobec nie-