Strona:Krawczyk królem.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   23   —

poznać po sobie, że wie o całym na niego spisku.
Gdy wieczór nadszedł bawiono się wyśmienicie, wreszcie udano się na spoczynek.
Jak tylko zdawało się żonie krawca, iż mąż jej na dobre usnął, natychmiast otworzyła z klucza drzwi sypialnej komnaty, tem samem pozwalając wejść spiskowcom.
Gdy stanęli na progu, krawiec, udający tylko sen, wołać zaczął silnym głosem:
— Prędzej, prędzej, do roboty! młody człowieku i ty chłopcze, musicie skończyć dziś kamizelkę i uszyć marynarkę! Jeśli nie uszyjecie, dostaniecie za uszy!.. Zabiłem siedmiu za jednym zamachem, zamordowałem dwóch olbrzymów, upolowałem dzikiego rumaka, uwięziłem dzika... Czyż mogę się bać tych, co stoją u drzwi mojej komnaty?! Nigdy!..