Strona:Krawczyk królem.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   8   —

— No, no, zobaczymy, czy wytrzymasz tę próbę — rzekł olbrzym — bardzo wątpię...
Przy tych słowach rzucił kamień w powietrze tak wysoko, że widać go wcale nie było.
Krawiec wyjął wróbla z kieszeni i podrzucił go w górę. Oswobodzony ptaszek puścił się czemprędzej w powietrze, aby nie być poraz drugi złapanym. Kamień po jakimś czasie spadł na murawę, ptak nie powrócił do swego wybawcy.
Krawiec wygrał zakład i tym razem.
— Cóż powiesz na to, olbrzymie? — zapytał krawczyk.
— Doskonale rzucasz, mój drogi, — odrzekł olbrzym, ale zrobimy jeszcze jedną próbę... Chciałbym wiedzieć, czy potrafisz dźwigać ciężary.
I wyrwawszy dąb z korzeniem wziął go na plecy i niósł do zamierzonej mety.