Strona:Królowa myszek - baśń fantastyczna w 2-ch aktach.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 10 —

KRÓLOWA. Strach mną owłada — ona zemścić się może! Wszak jest matką... Mówiła, że nieszczęście na mą córkę sprowadzi. Co robić? Panie marszałku!
MARSZAŁEK (wbiega). Słucham królowej!
KRÓLOWA. Czy są u nas koty?
MARSZAŁEK. Sprowadzono ich cały tuzin i wypuszczono na myszy...
KRÓLOWA. Jednego kota dać piastuńce, niech ma go wciąż na ręku gdy siedzi przy kołysce królewny. Dama dworu niech również niezjawia się w pokoju sypialnym bez kota... Niebezpieczeństwo grozi królewnej ze strony myszy — czuwać więc nad nią musimy...
MARSZAŁEK. Stanie się według rozkazu królowej... (wychodzi).
MYSZ (wyłazi z nory). Nie uniknie swego losu królewna... Chociażbyś sto kotów miała ku jej obronie... Królowej myszy zabito już jej ostatnie dzieciątko... Biada wam!
KRÓLOWA. Jesteś bezlitośna!
MYSZ. A wy macie nad nami litość?
KRÓLOWA. Król rozgniewany — cóż kto na to poradzi?
MYSZ. Powiedz mu o mej projektowanej zemście.
KRÓLOWA. Daremnie! Król uśmiałby się z mej obawy... bo i prawda? cóż nam możesz zrobić? Zje cię kot!
MYSZ (grozi łapką). Ale przedtem? biada wam biada! (odchodzi).
KRÓLOWA. A jednak trzeba pilnować mej