Strona:Królowa myszek - baśń fantastyczna w 2-ch aktach.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 8 —

powiedział że niema ani kawałeczka, a do miasta nie zdąży, bo słychać już głos trąb zdaLa, król wraca z polowania, dać trzeba takie pasztety, jakie są.
KRÓLOWA. Nieś więc te pasztety do pieca!

SCENA TRZECIA
(KRÓL, KRÓLOWA, MARSZAŁEK, GOŚCIE.)

KRÓL. (wesół). Alem głodny okrutnie! Siadajmy czemprędzej do kolacji, mój ulubiony przysmak będzie na pierwsze danie (do królowej). Czyś wszystką słoninę pokrajała do zwierzyny?
KRÓLOWA (cicho). Tak... (na stronie) o, Boże!
KRÓL. Zmęczyłaś się biedaczko, ale teraz niedam ci się ruszyć od stołu, wypoczniesz zatem, królowo...
KRÓLOWA (jak nieprzytomna). Tak! O! niosą, już niosą!
KRÓL. Witajcie ukochane pasztety! Sam je będę krajał, proszę mi dać z półmiskiem. Ale dlaczego tak ciemne? Królowo! czego bledniesz? Gdzież te kawały słoniny, które nam kucharz przedstawił? Co się stało? (próbuje i pada na krześle). Ach! ach! ach! chude! chude pasztety, ja nieszczęśilwy! Królowo! mów mów, kto zabrał nam słoninkę, która była przeznaczona do pasztetów?
KRÓLOWA (na pół omdlała). Myszy zjadły! (mdleje, wyprowadzają ją z pokoju).
KRÓL (klaszcze).