Przejdź do zawartości

Strona:Kornel Makuszyński - O duchach djabłach i kobietach (1927).pdf/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została skorygowana.
—   30   —

— Były pod tym względem próby, ale się skończyły źle. Do ucieczki ma pan obszar zbyt wielki, i można tak zginąć w tłumie, że jedno drugiego nie znajdzie przez miljon lat!
— Bóg jest wielki! — westchnął pan Zięba.
— Więc niech pan idzie. Ja tu sobie chwilę pobędę, zanim konjak nie straci aromatu potem się trochę przejdę. To jest moje rodzinne miasto. Pójdę nastraszyć trochę tego doktora, co mnie leczył przed śmiercią. Nie jestem złośliwy, ale on dziś ucieknie po nocy z domu.
— A potem?
— Potem powrócę. Znajdzie mnie pan jutro w fortepianie, a pod wieczór niech pan przyprowadzi szewca. Dobranoc panu.
— Dobranoc.